Zespół "Waliszowianie" z Nowego Waliszowa

Rok przyznania nagrody:
2022

Kategoria:
Kategoria VI: Zespoły folklorystyczne

Dziedzina:
Muzyka, śpiew

Region:
Nowy Waliszów, Dolny Śląsk, woj. dolnośląskie

Tarnowica Polna to wieś oddalona o 20 kilometrów od dawnego powiatowego miasta Tłumacz w województwie stanisławowskim, założona w XVI wieku przez hetmana Jana Tarnowskiego. Przed drugą wojną światową liczyła ponad 1 500 mieszkańców i blisko 400 gospodarstw. Najważniejszą organizacją była tam Ochotnicza Straż Pożarna – jedna z najstarszych w Galicji (1888 r.). Działało tu harcerstwo, zespół teatralny, chór Orlęta, dom kultury i osiem sklepów.                                                                           

Świat tej społeczności definitywnie przestał istnieć w 1945 roku wraz z powojennymi zmianami państwowych granic. Ekspatrianci z Podola zamieszkują dziś w Kotlinie Kłodzkiej na Dolnym Śląsku. Po zakończeniu ostatniej wojny zostali skłonieni do opuszczenia od wieków zamieszkiwanej wsi, pozostawiając puste domy, kościół, cmentarz z grobami bliskich. W dostępnych informacjach o historii miejscowości pojawia się lakoniczna wzmianka, że w 1945 roku wywieziono ich.

Podróż w towarowych wagonach trwała dwa tygodnie. Gdy pociąg ruszył Ciotka Danuty Koniuszek - obecnej kierowniczki zespołu Waliszowianie zaintonowała pieśń Serdeczna Matko opiekunko ludzi… Nastąpiło wówczas jakby zawieszenie w próżni… W 1946 roku, już po osiedleniu na Dolnym Śląsku, pojechali z pielgrzymką na Jasną Górę  podziękować za ocalenie i nowe miejsce na ziemi.

Tarnowiczanie osiedlili się w Nowym Waliszowie i okolicznych wsiach nieopodal Bystrzycy Kłodzkiej. Kolejnymi z trzech transportów część mieszkańców trafiła w Lubuskie, a także na Pomorze - w okolice Słupska. Do dziś wspomina się,  jak podczas ekspatriacji jeden z wagonów z samymi kobietami i dziećmi, został odłączony i pojechał w kierunku… Austrii. Wiele starań wymagało, by go zawrócić. 

Odległe rozlokowywanie migrantów związane było ze strategią powojennych akcji osiedleńczych na tzw. wtedy Ziemiach Odzyskanych. Celowo rozpraszano wspólnoty – szczególnie kresowe, aby zapobiec trwaniu dotychczasowych struktur społecznych i kultywowaniu sentymentów do utraconej ojczyzny. Jeszcze w latach pięćdziesiątych trwały poszukiwania przez Czerwony Krzyż członków tarnowickich rodzin. Przenoszono się z odległych nieraz miejsc, by być bliżej swoich. Jeszcze długo po wojnie zawierano związki małżeńskie dobierając się wśród osób tego samego pochodzenia.

Zachowanie poczucia wspólnoty z pewnością ułatwiło adaptację do nowych warunków i odzyskanie poczucia bezpieczeństwa. Nadal przebywano w tych samych kręgach znajomych, wspólnie pracowano i świętowano. Zabrane z dawnych domów narzędzia pracy zostały dość szybko zastąpione przez nowoczesne maszyny, zmieniły się style życia i świat wkroczył w nową przestrzeń kulturową.

Sytuacjom odświętnym i codziennym towarzyszyły pieśni, które po latach okazały się najtrwalszym elementem kulturowego dziedzictwa wyniesionym z rodzinnego Podola. Trzy z członkiń Zespołu sięgają jeszcze żywą pamięcią do czasów zamieszkiwania na Podolu i lat powojennych.  Śpiewano chętnie, częściej jednak niż obecnie. Gdy nie było telewizorów i komputerów łatwiej było się zejść i razem intonować melodię. Obecne członkinie Zespołu jako dziewczynki nasłuchały się dawnych pieśni towarzysząc dorosłym podczas posiadów, a także w czasie pracy.   

Spośród wielu dolnośląskich wiejskich zespołów śpiewaczych Waliszowianie wyróżniają się posiadaniem tradycyjnych ubiorów. Niektóre z koszul kobiecych pochodzą z czasów przedwojennych. Służą za wzór przy szyciu nowych. Zdobią je haftowane przedramiona i potrójne sznury oryginalnych korali. Głowy zamężnych kobiet zwyczajowo okrywają chusty, a pasy przewiązuje się tkanymi krajkami.

W 2011 roku Zespół Waliszowianie zarekomendowano do reprezentowania Dolnego Śląska w prestiżowym konkursie 45. Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Zarówno wysoki poziom wykonawczy jak i unikalny repertuar pieśni zdecydowały o przyznaniu mu trzeciej nagrody w kategorii zespołów śpiewaczych. Wykonano wówczas m.in. starą kolędę, podczas której wyłożony został przed śpiewającymi wywrócony włosiem na wierzch kożuch, by obfitość się darzyła. Do końca śpiewaczki nie były pewne, czy aby taka staroć znajdzie uznanie, a kożuch sterany, bo aż z 1915 roku. Zabrano go niegdyś z Tarnowicy wśród innych rzeczy pierwszej potrzeby. Niedługo potem, w 2012 roku nastąpiło zaproszenie do współpracy z renomowanym Teatrem Pieśń Kozła we Wrocławiu przy realizacji spektaklu Pomnę, pomnę… , którego treść inspirowana była historią powojennych przesiedleń. Przedstawienie pokazywano w siedzibie teatru, a potem we wrocławskim Muzeum Etnograficznym. W międzyczasie na scenie Filharmonii Szczecińskiej podczas Turnieju Muzyków Prawdziwych  zespół uzyskał II nagrodę. Niedługo potem powstał dokumentalny film pt. Pieśni z kresowej Tarnowicy (reż. Ignacy Dumin) wyprodukowany przez Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu. Najwyższym artystycznym dokonaniem grupy stał się udział w cyklu koncertów Pieśni z lasów i pól, do których zaproszono Waliszowian w ramach Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu w 2019 roku. Uczestniczą w nim corocznie najwybitniejsi artyści światowej sceny muzycznej. W programie festiwalowym zespół został wymieniony m.in. obok Yehudiego Menuhina, Julii Leznevej, Greek Byzantine Choir. Podczas koncertów śpiewaczki z Waliszowa wykonały  dawną pieśń weselną Hej, w zielonym gaiku i kolędy: Paśli pasterze woły oraz Dzieciątko się narodziło wykorzystując ponownie kożuch z Tarnowicy.

Pieśni Zespołu stanowią relikt dawnej polskiej kultury kresowej budzącej dziś skojarzenia z historycznym etosem bohaterskiej Rzeczypospolitej i jej wielowiekowych zmagań na Dzikich Polach z tatarskimi ordami, kozackimi zagonami, tureckimi najazdami, z obroną granicznych twierdz. Mówiono wtedy o Podolu jako krainie mężnej, mlekiem i miodem płynącej. Reliktem przeszłości związanym z jej heroicznymi dziejami pozostaje dawna ballada Zespołu -Tam pod lasem, pod podolskim. Wywodzi się ona z czasów batalii prowadzonych z Turkami za czasów króla Jana III Sobieskiego. Pod Kamieńcem, pod podolskim - to kolejna ballada z tamtego okresu, o żołnierzu ginącym na wojnie. W trakcie wyśpiewywanej akcji pojawiają się ułanowie, którzy pytani są o losy brata przez jego siostry. Życzenie, by Polska przyśniła się śpiącemu w grobie żołnierzowi świadczy, że tekst pieśni aktualizowano w czasach powstań narodowych.

Zbiór pamiętanych przez Waliszowian ponad stu dawnych utworów stanowi relikt języka gwarowego Polaków z Podola, którym mówiono około połowy XIX stulecia. W mowie potocznej uległ on już znacznym przemianom, lecz jego ostoją pozostała nadal sfera pieśni. Większość z nich została utrwalona w transkrypcjach tekstowych i melodycznych wydawnictwa Na Podolu to się śpiewało!, którą Zespół opublikował w 2021 roku.

W Nowym Waliszowie funkcjonuje Izba Muzealna prowadzona przez członkinie Zespołu, gdzie można obejrzeć przedmioty pochodzące z rodzinnej wsi: posagową skrzynię, misternie haftowane koszule szyte z samodziału, święte obrazy i reprodukcje fotografii sprzed stu lat. Jest tam też sierak, czyli męska sukmana – obecnie rzadki zabytek nawet w muzealnych zbiorach. Niekiedy kobiety wypiekają chleb według dawnej, podolskiej receptury w piecu, który znajduje się w izbie.

Od lat grupa współpracuje z dolnośląskimi muzeami wzbogacając ich zbiory eksponatami z rodzinnych zasobów. Współpraca z Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze zaowocowała obecnością pamiątek z Tarnowicy Polnej na rocznicowych wystawach z okazji 70- i 75-lecia, minionych od przybycia powojennych osiedleńców na Dolny Śląsk: Tradycja w przestrzeni czasu. 70-lecie Wielkiej Wędrówki (2015/2016) oraz Dawno, niedawno…, dzisiaj. (…) (2021), gdzie podczas wernisażu Zespół śpiewał weselną pieśń korowajową - Rośnij, rośnij korowalu wielgi… Jest to wyjątkowo cenny przykład dawnego repertuaru towarzyszącego obrzędowi zaślubin. Wniesieniu korowaja przez starościnę towarzyszyło zainteresowanie wszystkich weselników, którzy otrzymywali obowiązkowo po kawałku tego wypieku. Ten powszechny w kresowych regionach zwyczaj był symbolicznym aktem jednoczącym wspólnotę.

Działania prowadzone przez Zespół w szczególnych warunkach regionu o przerwanej ciągłości osadniczej wpisują się w ciąg zaleceń Konwencji UNESCO z 2003 roku w zakresie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Są dowodem tego, że tradycje posiadają naturę niekiedy trwalszą, aniżeli jedynie z pozoru bardziej odporne na upływ czasu obiekty materialne. Ich rola we wzmacnianiu poczucia więzi w kręgu lokalnych grup społecznych stanowi wartość bezcenną.

 Henryk Dumin